środa, 27 lutego 2013

loki bez użycia ciepła- 2.

Siemka!

Nie wierzę, że to mówię (piszę), ale brakuje mi kręconych włosów, które gościły na mojej głowie od czasu ich pierwszego podcięcia przez fryzjera (31.08.06r.). To właśnie tego dnia okazało się, że po ich ścieniowaniu stają się mocno podatne i tworzą burze loków nie do okiełznania (K. lubi to nazywać fryzurą na lwa), a jakiś tydzień później zaczęło się uzależnienie od prostownicy. I trwało do początku 2012r.. Włosy były wtedy już w tragicznym stanie- zapuszczanie na siłe + spanie w mokrych + brak jakiejkolwiek pielęgnacji= masakra. Na szczęście trafiłam na fora i blogi włosomaniaczek. Włosy trzeba było obciąć i to dość sporo, ale wierząc w zabobon "od studniówki do matury nie wolno skracać włosów, bo skróci się też wiedzę" nastąpiło to dopiero w czerwcu, gdy odebrałam świadectwo maturalne (na wszelki wypadek, żeby nie zapeszać jeszcze bardziej, nawet po maturach bałam się fryzjera i czekałam na oficjalne wyniki mówiące "ZDAŁAŚ, LEĆ PODCIĄĆ TE ROZDWOJONE I POŁAMANE KOŃCE"). Idąc za radą "dziewczyn z internetu" postanowiłam porzucić mocne cieniowanie. No i tak od czerwca bardzo rzadko udaje mi się uzyskać mocno pokręcone włosy. No i, cholipka!, jakoś tęsknie.

Dobra, po tym długim wstępie nie wnoszącym nic ciekawego, DO RZECZY, J.! Skoro tęsknie, to trzeba coś z tym zrobić. Lokówka nie- bo zniszczy, prostownica- tak samo. Zostają naturalne sposoby. I tak dzisiaj chcę pokazać Wam, jaki efekt uzyskałam dzięki metodzie na patyczki (metodę na szmatki możecie zobaczyć TUTAJ).

Okej, potrzebujemy:
- patyczków- moje pochodzą z... waty cukrowej- tak, dobrze czytacie ;) Uwielbiam watę cukrową i mogłabym ją jeść, jeść, jeść i jeść. Patyczki zostawiałam- nie pytajcie po co (zamiłowanie do perkusji czy chęć bycia dyrygentem? Może :D ). Pewnego razu zakleiłam je taśmą klejącą i spróbowałam zakręcić o nie włosy- efekt tak mi się spodobał, że stosuje do tej pory. Możecie użyć również kredek ;) 
- pianki do włosów- żeby uzyskać lepsze skręt, chociaż osobiście wolę kręcić bez stylizatorów na lekko wilgotnych włosach
- grzebienia- do przeczesania i równomiernego nałożenia pianki
+ czegoś do zabezpieczenia włosów, by się nie rozwijały- ja używam szmatek (na które też kręcę włosy), ale dobrze sprawdzą się także wszelkiego rodzaju spinki, ale u nas w domu jest wieczny deficyt.


I do dzieła:

1. Wydzielamy fragment włosów i rozczesujemy



2. Nakładamy piankę


3. No i zawijamy


4. Na koniec zabezpieczamy 



To by było an tyle :) kroki powtarzamy na reszcie włosów. Trzymamy, ile chcemy- ja z godzinkę, bo nie lubię efektu baranka.

przed:


po:




Do następnego, J.!

15 komentarzy:

  1. O! Trzeba będzie wypróbować. U mnie póki co sprawdził się tylko sposób skarpetkowy, nieco zmodyfikowany, chociaż i tak czasem wychodzi paskudnie (gdy źle podzielę włosy na partie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie skarpetka strasznie puszy włosy :( Chyba są jeszcze na tą metodę za krótkie

      Usuń
  2. Mam naturalnie proste włosy, lubię delikatne fale, ale rzadko je męczę kręceniem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli ja miałabym naturalnie proste, pewnie też bym z nimi nic nie robiła, tylko cieszyła się cudowną taflą! Zawsze wszystkim zazdroszczę takich włosów i aż kusi mnie, żeby moje potraktować prostownicą...

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. dziękuję i zapraszam do próbowania na swoich włosach :)

      Usuń
  4. proszę Cię J. byś w takich lokach pojawiła się na zajęciach, obowiązkowo

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam krecone i prosuje je :)
    Zapraszam na KONKURS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to wlasnie jest te co maja proste chca krecone i na odwrot:) hehe my kobiety:)

      Usuń
  6. dodałam kochana edit do notki i wkleiłam zdjęcie lakierów, zobacz sobie :)

    http://moooni-que.blogspot.com/2013/02/53-wzorek-nr-2.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  7. Łooo,ale świetne ! Włosy są genialne !

    Zapraszam do udziału w konkursie, wyniki już jutro !
    http://crazyworld1000.blogspot.com/2013/02/konkurs.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń